Ścieżkę wewnętrznego spokoju znajdziesz dzięki tym czterem słowom: „Mam to w dupie”.
Nikt ci nie powie, że związki rozpadają się nie z braku miłości, ale ze stresu
Tego nikt na początku nie bierze pod uwagę. Dziś pary spędzają w pracy przeciętnie tysiąc godzin rocznie więcej niż 30 lat temu. Przynosząc do domu całe zmęczenie i wkurw, jakie tam dostały. Tam nie mogą eksplodować. Muszą być poprawne, miłe, grzeczne i do wyrzygu sympatyczne. Bo w pracy trzeba być przecież profesjonalnym. Ą. Ę. Fą, fą, fą.
A później następuje wyładowanie.
Na kim można się najlepiej wyładować? Na osobie, która czeka na ciebie w domu. A zaczyna się to od wejścia do domu i frazy: “a co ty taki nie w humorze?” I trzy godzinki później obie strony są już bardzo zaawansowane w wymienianiu swoich wad, z czego jedna płacze.
Każda osoba w związku powinna mieć swój bufor.
Co to będzie?
Nie wiem. Jeden potrzebuje, aby po powrocie z pracy zamknąć się na pół godziny w pokoju, tak żeby nikt mu nie zawracał dupy. Puzzle poukładać z Disneya, na szydełku zrobić takiego kurczaczka z żółtej włóczki. Ktoś woli podnoszenie ciężarów. Ktoś inny musi wsiąść w auto i zrobić mu BDSM na obwodnicy.
Ale ludzie w związku muszą mieć swoją własną strefę dekompresji. Inaczej eksplodują. Albo zeżrą się na śmierć, jak Człowiek-pizza w “Spaceballs”.
Tyle.
-Piotr C. Pokolenie Ikea
Bywają twierdzenia wypowiadane przez mężczyzn z niekłamaną pewnością siebie.
Jesteś miłością mojego życia.
Nigdy cię nie opuszczę.
To tylko koleżanka.
Nie, nie jesteś gruba.
Jak kobieta jest głupia, to się na to daje nabrać raz. Jak bardzo głupia, nabiera się ciągle.
I wcale nie chodzi o seks, tylko o długie, niekończące się rozmowy i całkowitą akceptację drugiej osoby.
I wcale nie chodzi o seks, tylko o to jak on/ona patrzy. Z zachwytem w oczach. A jej oczy się powiększają, usta są bardziej lśniące, włosy są poprawiane
I wcale nie chodzi o seks, tylko o to, aby on zaprosił na kolację, miło porozmawiał i odwiózł do domu. Całując na pożegnanie w policzek.
I wcale nie chodzi o seks, tylko o to, że cieszysz się, że wracasz do domu.
Seks to tylko kilka ruchów, kilka jęków, paznokcie szarpiące prześcieradło oraz poranek. Najdłużej zostaje zostaje nie dotyk dłoni na skórze, ale dotyk mózgu słowami.
Na koniec wszyscy jesteśmy tylko wspomnieniami.
-Piotr C. z powieści Roman(s)
Jarosław Borszewicz
"To era, w której mężczyzna nie powie, że przeprasza, że tęskni, że popełnił błąd. To era, w której mężczyzna wzdycha, wzrusza ramionami i mówi 'trudno'."
"Przestałam się przywiązywać do ludzi. Wypracowałam w sobie chłodny dystans, zasadę ograniczonego zaufania. Zbyt wiele razy ktoś wyprowadził się z mojego życia albo zwyczajnie kopnął mnie w dupę.
Za dużo znosiłam. Tych drzwi zamykanych z hukiem albo cicho, podartych listów, milczących telefonów, zimnych klamek. A jednak ciągle chciałam naprawiać związki /przyjaźnie/ relacje i prosiłam o uwagę, o szansę. Dziś mam już dosyć. Tego, że w jednej chwili ktoś zatrzaśnie mi serce i wyrzuci klucz. Dosyć - tego lęku przed kolejną utratą.
Bo ludzie są i są, a potem nagle znikają. A potem nagle ich nie ma.
Przestałam się przywiązywać do ludzi.
Nie chcę już zawodów, pustek, smutnej kawy i rozmazanych policzków.
Tak będzie lepiej.
Lepiej.
Ten spokój, że nikt nie wyjdzie z mojego życia, drzwi nie zatrzaśnie."
Kaja Kowalewska